Rozmowa z Gosią Śmietaną

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski –
rozmowa z architektką Gosią Śmietaną

[W zawodzie architekta] Każdy dzień jest inny. Rutyną jest wstać rano, dojechać do pracy a tam zrobić sobie kawę. Architekt każdego dnia rozwiązuje inne problemy, generowane przez przeróżne czynniki. Każdy projekt jest inny bo tworzy się go w nowych uwarunkowaniach lokalnych i prawnych. Uważam, że taki „typowy dzień” nie istnieje. Ten zawód jest kreatywny i wszechstronny, ale również nieprzewidywalny – i za to go lubię.

Gosia Śmietana

Zapraszamy do przeczytania niezwykle inspirującego wywiadu z architektką Gosią Śmietaną. Gosia jest absolwentką naszej Szkoły Rysunku, gdzie pracowała także jako nauczycielka rysunku architektonicznego.

Continue reading „Rozmowa z Gosią Śmietaną”

Sztuka uliczna Paryża

Sztuka uliczna Paryża

Paryż. Miasto pełne przepięknych zabytków, kawiarni, zaułków i galerii. To także dom wielu artystów ulicznych, tworzących swoje dzieła na każdym możliwym skrawku miasta. W zeszłym roku, odwiedzając Francję, zwróciłam właśnie na nich swoją uwagę – bo choć kolekcja zawarta w Luwrze niewątpliwie robi wrażenie, to właśnie żywa sztuka ulic najmocniej przykuwa nasz wzrok.

Continue reading „Sztuka uliczna Paryża”

Tato, ta książka była fajna!

Tato, ta książka była fajna! – powiedziała 6 letnia Maja, kiedy zobaczyła na moim stole „Którędy do Yellowstone”

Mówi się o dzieciach, że są świetnymi recenzentami dedykowanych dla siebie produktów. Ich opinie, a właściwie reakcje, są zupełnie szczere, spontaniczne i nieuprzedzone. Zauważyłem, że wielu rzeczy, które stworzono dla Nich nie rozumiałem do czasu aż sam nie stałem się rodzicem. Tak było ze świnką Peppą, która drażniła mnie swoim charakterem do czasu aż nie zacząłem jej oglądać z moją dwu i pół letnią wówczas córką. Na pewnym etapie, swojego dzieciństwa trwającym może nawet ok. 2 lat, Maja zawsze wybierała Peppę z obszerniejszej listy innych bajek, a potem to samo robił młodszy o dwa lata Filip. Później, poza faktem upodobania przez dziecko, doceniłem w tej produkcji także typ obrazu, specyficzną uproszczoną i luźno stosowaną perspektywę, prostotę profili postaci np. to, że oczy są po tej samej stronie głowy, teksty okraszone wybornym, ale dyskretnym poczuciem humoru i idealnie rozwijającą akcję fabułę. W końcu z zachwytem uznałem tę bajkę za wybitną dedykację dla dzieci. Dopiero obserwując reakcję mojej dwójeczki – Mai i Filipa na rozmaite stworzone dla dzieci utwory, jestem w stanie ocenić poziom talentu ich twórców.

Którędy do Yellowstone czytaliśmy Mai dwa razy, drugi raz już na Jej prośbę, co jest chyba wystarczającą recenzją, biorąc pod uwagę książkę o charakterze edukacyjnym. Czytanie było rozpisane na wiele wieczorów. Nasza córka sama prosiła o czytanie kolejnych rozdziałów przygód Uli i Kuby podróżujących po Narodowych Parkach Świata.

Yellowstone to nie pierwsza książka popularno-naukowa, która zastąpiła nam zwyczajowe wieczorne bajki. Od dawna już myślę, że to naprawdę dobry czas dla rozwoju najmłodszego pokolenia, jeśli tworzy się dla niego takie książki zamiast zapamiętanych przeze mnie z własnej szkoły nudnych podręczników, co więcej jeśli one stają się tak jak w tym przypadku szkolnymi lekturami.
Sam pamiętam ile uwagi w dzieciństwie poświęciłem atlasowi historycznemu ilustrowanemu przez Szymona Kobylińskiego. W latach 80 minionego wieku był on jednym z pierwiosnków trendu, który dziś jest już powszechny i ubiera wiedzę, w komiksowe szaty. Rysunki atlasu Kobylińskiego umieszczone na marginesach map, budziły mój dziecięcy zachwyt i wprowadzały w świat opisywanych epok historycznych. Było ich niewiele, ale długo patrzyłem w ich kierunku w poszukiwaniu nowych detali. Stały się one atrakcją w szarym świecie, gdzie wszystko było deficytowe. Zatem idea Którędy do Yellowstone nie jest już nowa na rynku wydawniczym. Od wielu lat mamy komiksowe podręczniki. Przekładanie czasem bardzo poważnej wiedzy na język graficzny, rozluźnia przez to jej formę i zwiększa atrakcyjność dla młodych odbiorców. Infografiki, rysunek narracyjny, komiks, postmodernistyczna ilustracja tworzą całkowicie nowe formy i komfort przyswajania tych treści.

Małżeńska spółka autorska Daniela i Aleksandry Mizielińskich przyzwyczaiła nas już do niezwykle udanych publikacji. Są przecież autorami ogólnoświatowego sukcesu wydawniczego jaki odniosły Mapy czy fenomenalnej serii Mamoko, byli nagradzani za m.in. Co z Ciebie wyrośnie czy D.O.M.E.K. Ich książki przetłumaczono na ponad 30 języków dzięki czemu są jednymi z najbardziej wartościowych ambasadorów polskiej kultury na świecie.
Którędy do Yellowstone utrzymuje się w konwencji graficznej stosowanej wcześniej przez Mizielińskich. Harmonie barw podane są jak w każdej wcześniejszej pozycji w wyrafinowanych gamach. Książka jest barwna, ale nie epatuje zbyt krzykliwą kolorystyką. Kolor jest tu dodatkowym elementem interpretacyjnym, wyraża miejsce i jego cechy. Wzbudza on wrażenie palącego słońca i spiekoty w Namib Naukluft, gdzie indziej „ochładza” strony dedykowane Grenlandii. Obok treści dodatkowo działa na wyobraźnię czytelnika.

Ilustracje i komiksy rysowane są w sposób niezwykle prosty i bezpretensjonalny oraz dziecięcy. Korzeni ich stylu rysowania możemy doszukać się w twórczości jednego z największych mentorów polskiej ilustracji dla najmłodszych, zmarłego w roku 2019 Bohdana Butenki. Od Mizielińskich dostajemy jej piękną i uniwersalną aktualizację. Pamiętam kiedy pierwszy raz zetknąłem się z ich książką. Już nie wiem ile lat temu trzymałem w ręce Mamoko, zakupione w księgarni Muzeum Narodowego w Krakowie. Myślałem wtedy: jakie to proste i jakie trendy?! Yellowstone ma dokładnie te same cechy. Prostota i piękno tej książki urzeka w sposób uniwersalny – mnie jako grafika jak i ludzi nie mający nic wspólnego z plastyką.

Jeśli jednak ktoś nie ufa tej prostocie i chciałby podważyć warsztatowe umiejętności autorów to znajdzie tu także bardziej skomplikowane technicznie ilustracje, głównie te z atlasowych części książki poświęconych przyrodzie. Pojawiające się od czasu do czasu monochromatyczne rysunki zwierząt, pokazują nie tylko zakres możliwości graficznych autorów, ale głęboką świadomość zastosowania konwencji do obranych celów.
Wspomniana konwencja komiksu pojawiająca się w Którędy do Yellowstone staje się głównym silnikiem fabuły. Wpłynęła ona na całkowitą zmianę tradycyjnej architektury typografii stron. Poprzez komiksowe kadry, zróżnicowanie ich rytmu i proporcji, oko czytającego nie jest zmuszone do rytmicznej podróży od lewej do prawej strony lecz swobodnie wędruje w różnych kierunkach po zaskakujących strukturach kompozycyjnych. Każda strona jest inna i nowa. Oko jest prowadzone, szuka i nigdy się nudzi.
Dodatkowo zmienna proporcja komiksowych kadrów pozwala na różne graficzne zabiegi, szerokie panoramy ukazują bezmiary środowisk pustynnych, gęste od detalu strony tworzą materię lasu i dżungli. Mamy tu także mapy i rytmiczne niemal abstrakcyjne ujęcia charakterystycznych fragmentów przyrody. Fabuła książki jest czysto pretekstowa. Sympatyczny i jowialny żubr Kuba mieszkający w Puszczy Białowieskiej dostaje list od kuzynki Bizonicy Dakoty, mieszkanki Parku Yellowstone w Ameryce Północnej. List zawiera zaproszenie.

W szaloną podróż wyrusza jeszcze bystra i odważna wiewiórka o imieniu Ula. To ona rozwiewa wątpliwości i obawy żubra wobec trudności podróży. Inspirująca, przedsiębiorcza i praktyczna, wykorzystuje Internet i nowoczesne urządzenia elektroniczne do planowania podróży. Skład ekspedycji uzupełnia jeszcze zwerbowany przewodnik i doradca – gołąb Filip, wytrawny znawca cywilizacji ludzkiej dobrany z uwagi na swoje wcześniejsze municypalne doświadczenia. Dalej jest już tylko wariackie przemieszczanie się z kontynentu na kontynent. Razem z trójką przyjaciół zwiedzamy najpiękniejsze i najbardziej charakterystyczne Parki Narodowe Świata, a poza prostą, przygodową fabułą książka oferuje opisy przyrodnicze, historyczne oraz elementy dopasowanego konwencją graficzną do reszty zawartości atlasu przyrodniczego. A wszystko to doprawione doskonałym poczuciem humoru, jednocześnie familiarnym i wytwornym, utrzymanym w angielskim stylu. Postacie zyskują charakter mimo utrzymania dziecięcego charakteru fabuły. Wszystko jest niby na serio, ale wszędzie są dyskretne mrugnięcia oczu do czytelnika. Same historie parków, wplecione w fabułę, opowiadane przez napotykanych w nich mieszkańców, są ciekawe, ożywcze i pełne interesujących detali. Jakże dobrze się to czyta!

Rozerwanie tradycyjnej granicy pomiędzy przygodowym komiksem, a podręcznikiem lub materiałem popularno – naukowym otwiera tę pozycję na znacznie większy krąg potencjalnych czytelników. Zwłaszcza tych małych, dla których sama treść informacyjna nie byłaby wystarczająco atrakcyjna. Teraz mają oni raczej poczucie oddania czasu rozrywce niż nauce. Przyjemność obcowania z tą książką gwarantuje nie tylko większą przyswajalność jej treści, ale skłania dzieci do kilkukrotnego czytania. Później są już tylko same pozytywne tego skutki – wiedza, świadomość ekologiczna i wrażliwość na przyrodę.

Gwarantuję, że przy lekturze Którędy do Yellowstone nie powinien się nikt nudzić. Ani czterolatek ani jego tata, dziadek czy babcia zatrudnieni do czytania. Tym razem nie będą ziewać i to jest także istotny pożytek. Czy trzeba czegoś więcej?

Autor tekstu: Rafał Zalubowski
Data publikacji: 9.11.2021 r.

Przeczytaj także…

Polecamy książki dla dzieci – 24. Międzynarodowe Targi Książek w Krakowie

Parę słów o targach wraz z listą książkowych zdobyczy dla najmłodszych czytelników

Okres epidemii nie tylko ograniczył nam kontakty z najbliższymi oraz znajomymi, ale również pozbawił uczestnictwa w wielu interesujących wydarzeniach: między innymi w popularnych Międzynarodowych Targach Książek, które w tym roku obywają się po raz 24. Po dłuższej przerwie wydarzenie wróciło, w Krakowie, do tradycyjnej, stacjonarnej formy.
Tym bardziej cieszę się, że zdecydowałyśmy się na tę jednodniową wycieczkę, w poszukiwaniu pięknie zilustrowanych książek dla najmłodszych czytelników.

Continue reading „Polecamy książki dla dzieci – 24. Międzynarodowe Targi Książek w Krakowie”

Wywiad z Asią Płonką

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski –
rozmowa z Asią Płonką

[Przyznam, że] bardzo lubię historię architektury, o czym przekonałam się podczas kursu rysunku oraz nauki do matury z historii sztuki. Podoba mi się poznawanie budynków i ich historii z poszczególnych epok. Na studiach jednak przedmiot ten zaczyna się na drugim roku, a obecnie mam już za sobą architekturę współczesną, która tak samo przypadła mi do gustu.

Asia Płonka

Zapraszamy do przeczytania kolejnego wywiadu z naszymi utalentowanymi absolwentami. Tym razem odpowiedzi na pytania udzieliła nam studentka pierwszego roku architektury na Politechnice Krakowskiej – Asia Płonka. 

Continue reading „Wywiad z Asią Płonką”

Rozmowa z Adamem Żądło

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski – Rozmowa z Adamem Żądło

Szkoła Rysunku Zalubowski zawsze będzie w specjalnym miejscu w moim sercu. Dała mi solidne, artystyczne podstawy dalece wykraczające poza samą umiejętność rysowania – nauczyła obserwacji, wrażliwości, fascynowania się prostymi aspektami codzienności.

Adam Żądło

Z pewnością większość z Was kojarzy naszego absolwenta – Adam Żądło – z licznych publikacji jego prac na profilach Szkoły Rysunku Zalubowski. Wcale nie tak dawno, bo w kwietniu cieszyliśmy się z wygranej jego filmu dokumentalnego – Solar Voyage na Krakowskim Międzynarodowym Festiwalu. Wtedy mieliśmy okazję poznać Adama w nieco innej roli – jako reżysera. Nie mogliśmy przepuścić takiej okazji aby podpytać Adama o szczegóły jego filmowego debiutu i plany na przyszłość.

Zapraszamy do przeczytania tej niezwykle interesującej rozmowy, obejrzycie również kadry z filmu Solar Voyage i wizualizacje z projektu VR. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem!

Fragment z Solar Voyage w reżyserii Adama Żądło

Anna Daniszewska: Mimo młodego wieku masz już sporo sukcesów na swoim koncie. Jesteś zwycięzcą, finalistą oraz uczestnikiem kilkudziesięciu międzynarodowych festiwali, konkursów i wystaw. W 2016 roku zostałeś finalistą konkursu Sony World Photography Awards, a w tym roku Twój film dokumentalny Solar Voyage został dostrzeżony na Krakowskim Międzynarodowym Festiwalu. To tylko niektóre Twoje projekty, a lista jest dłuższa. W jaki sposób osiągnąłeś taki sukces? Masz jakieś rady dla artystów audiowizualnych oraz reżyserów filmów animowanych stawiających pierwsze kroki w wymienionych obszarach?

Adam Żądło: Rozwijając się artystycznie pamiętajcie, żeby zgłaszać się na konkursy i festiwale. Ja zawsze robiłem to w soboty – regularnie, czasem zajmowało to nawet kilka godzin (odpowiednio zredagowane opisy, wybór prac, wgrywanie ich na serwery, przygotowanie ich do wysyłki). Poczucie krajowej lub globalnej konkurencji dawało mi motywacyjnego kopa i podnosiło jakość finalnych realizacji. Oglądanie na bieżąco zgłoszeń i selekcji jury (wyniki konkursów, wystaw, festiwali) daje dobry wgląd w trendy, uczy nowych styli, dostarcza nowych pomysłów – wiele można podpatrzeć. Nie chodzi o to, żeby się wstrzelić w chwilowy trend (zwykle, kiedy da się go zaobserwować na festiwalu/konkursie jest już za późno, żeby zrobić kolejne prace w takim duchu), ale zdobyć świadomość własnej odrębności, mocnych stron i słabszych stron oraz nauczyć się promować własną sztukę.

Fragment z Solar Voyage w reżyserii Adama Żądło

A.D.: Skąd pomysł na „Solar Voyage”? Czym się inspirowałeś podczas tworzenie tego filmu dokumentalnego?

A.Ż.: Bohaterem. Mirek jest unikalny. Mnogość wątków i wielowymiarowość tego człowieka często mnie przerastała. W 18 minutach Solar Voyage starałem się uchwycić 60 lat życia człowieka, którego życiorysem można by obdarować kilkoro ludzi. Forma filmu jest nietypowa dla dokumentu. Nielinearna narracja, elementy teledysku, trailera, rejestracji dokumentalnej, timelapsu, animacji, inscenizacji, aktorstwa, wypowiedzi z off-u i z wideo, piosenki, dynamiczne zmiany narratora… Konstrukcja jest złożona, ma na celu odtworzenie charakteru Mirka: jego sposobu myślenia, pasji oraz nieustającego balansowania na granicy rzeczywistości i fantazji. Chciałem stworzyć filmowy portret jego umysłu.

Plakat do filmu Solar Voyage


A.D.: Jak długo trwały prace nad powstaniem Solar Voyage? Jakie elementy były najbardziej czasochłonne i trudne?

A.Ż.: Ponad 2 lata – o rok dłużej, niż zakładałem. Produkcja dokumentu była syzyfową pracą. Mirek nie akceptował bycia nagrywanym przez nikogo oprócz mnie – jego krewnego i dalszego sąsiada. W związku z tym materiał był nieprofesjonalny, a sam bohater podczas filmowania często uciekał z kadru. W końcu stworzył teorię spiskową i w połowie produkcji zrezygnował z dalszych zdjęć i wypowiedzi. Zgodził się jedynie na użyczenie swojego życiorysu, wcześniej nagranych wypowiedzi i piosenek, ale pod warunkiem, że podmienimy jego imię i nazwisko (Mirek Lech to pseudonim) oraz jego twarz nie pojawi się w filmie. Mirka zastępują więc wspaniali aktorzy: Krzysztof Piątkowski i Jacek Łukaszewski. Nigdy nie myślałem, że będę musiał zrobić coś tak absurdalnego jak casting do filmu dokumentalnego – ani, że będę musiał nauczyć się współpracy z aktorami. Ich pojawienie się też trzeba było zręcznie wpleść w konwencję filmu. Młodszy aktor jest odzwierciedleniem tego jak Mirek postrzega sam siebie – pojawia się, gdy bohater przejmuje narrację. Starszy występuje gdy narrację prowadzę ja lub sąsiedzi – wygląda jak bohater obecnie. Niewiarygodne, relacjonowane przez Mirka opowieści z podróży po Afryce i Indiach (nagrania głosowe) zrekonstruowałem za pomocą animacji i teatralnej inscenizacji.


Przykładowa wizualizacja projektu VR, autor: Adam Żądło
Przykładowa wizualizacja projektu VR, autor: Adam Żądło

A.D.: Nad czym aktualnie pracujesz? Jakie kolejne projekty Twojego autorstwa będziemy mogli zobaczyć na wielkich ekranach?

A.Ż.: Pracuję nad doświadczeniem w VR (Virtual Reality w 3D – tworzymy adaptację Jaskini Platona) oraz grą komputerową (platformówka w naszym autorskim, rozbudowanym Uniwersum). Motywacją do sięgnięcia po VR było pytanie: „czy można doświadczyć filozofii w pełniejszy sposób, za pomocą wszystkich zmysłów?” Każąc odbiorcy w VR fizycznie pływać, wspinać się i eksplorować chcemy zbadać relacje refleksji i ciała. Budując multimedialne doświadczenie wymagające nie tylko wysiłku umysłowego, ale i fizycznego, staramy się podkreślić przeżyciowy charakter filozofii. Nad grą komputerową pracujemy w innym zespole już ponad 2 lata, po pracy i w weekendy. Nareszcie mamy gotowy pakiet producencki i wkrótce zajmiemy się nią priorytetowo. Właśnie wysłałem zgłoszenie na program inkubacji, w opisie napisałem o grze, że jest „mroczną przygodą w kosmosie z intrygującym światem, czarnym humorem, piękną przyrodą, odrobiną psychodeliczności i zróżnicowanymi postaciami”. Mamy świetny zespół. Gra zapowiada się nie tylko rozrywkowo – staramy się ze wszystkich sił, żeby była też wartościowym i pięknym audiowizualnym przeżyciem.


A.D.: Co lubisz najbardziej w swojej pracy?

A.Ż.: Wyzwania! To, jak bardzo bycie artystą testuje i rozwija mnie jako człowieka. Otworzyłem się na współpracę z ludźmi (wcześniej byłem skrajnym indywidualistą), uczy mnie pokory (sukcesy – jak się okazało – są prostą receptą na narcystyczne zachowania) i daje dziesiątki powodów, by z energią wyskakiwać z łóżka.

A.D.: Jak wspominasz zajęcia w Szkole Rysunku Zalubowski? W jaki sposób wykorzystujesz to czego nauczyłeś się w Szkole w obecnej pracy?

A.Ż.: Szkoła Rysunku Zalubowski zawsze będzie w specjalnym miejscu w moim sercu. Dała mi solidne, artystyczne podstawy dalece wykraczające poza samą umiejętność rysowania – nauczyła obserwacji, wrażliwości, fascynowania się prostymi aspektami codzienności. Szkicowanie pomysłów, kompozycja fotografii, rysowanie scenopisów animacji i scenariuszy to pierwszy etap pracy nad każdą moją realizacją. Referencyjne sceny dla operatora kręcącego Solar Voyage, scenopis gry dla programisty i scenariusz doświadczenia VR dla producenta też najpierw narysowałem – dzięki temu ludzie z którymi współpracowałem lepiej rozumieli do czego dążymy. Rysunek nie jest już co prawda dla mnie medium bezpośredniego artystycznego wyrazu, ale stał się chyba czymś jeszcze ważniejszym: podstawą komunikacji i twórczego myślenia.

Fragment z Solar Voyage w reżyserii Adama Żądło

A.D.: Jakie są Twoje marzenia zawodowe? Czy chciałbyś poświęcić się całkowicie reżyserii?

A.Ż.: Mam bardziej cele i kolejne fascynacje niż marzenia. Po powstaniu Solar Voyage faktycznie zacząłem się przedstawiać jako „reżyser”. Jednak przy każdym kolejnym przedsięwzięciu moja funkcja jest nieco inna. Prawdopodobnie za rok będę bardziej „człowiekiem gamedevu” lub „twórcą od Wirtualnej Rzeczywistości”. Kto wie, trzymajcie kciuki!

A.D.: Dziękuję za rozmowę.

Trzymamy mocno i życzymy powodzenia!

Data publikacji: 21.09.2021 r.

Przeczytaj także…

Wywiad z Maciejem Mrozem

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski – Rozmowa z Maćkiem Mrozem (19.08.2021)

Zajęcia w Szkole Rysunku Zalubowski wspominam bardzo dobrze. Wyczuwałem indywidualne podejście do każdego z uczniów (..) Podobała mi się również luźna atmosfera i akceptacja oraz możliwość rozwoju odważnych i indywidualnych działań rysunkowo-malarskich, za które zostałem skrytykowany w innej szkole rysunku (…)

Maciej Mróz

Dziś zapraszamy na rozmowę z absolwentem naszej Szkoły – Maciejem Mrozem. Maciek w tym roku dostał się, i to za pierwszym podejściem, na Wydział Grafiki ASP w Krakowie, otrzymując wysoką ilość punktów za wykonaną teczkę (17 na 20 pkt). W wywiadzie Maciek opowiada o przygotowaniach teczki na przegląd oraz o samej rekrutacji na studia. Zainteresowani dowiedzą się m.in., jak wyglądają zajęcia rysunkowe w klasie artystycznej oraz jakie cenne umiejętności można wynieść z nauki w naszej Szkole.

Zaparzcie kawę, rozsiądźcie się wygodnie w fotelu – przed Wami ciekawa rozmowa, przeplatana oryginalnymi pracami naszego rozmówcy.

Autor: Maciej Mróz

Anna Daniszewska: Jak wyglądała rekrutacja na grafikę na ASP w Krakowie? Która część egzaminów była, według Ciebie, najtrudniejsza?

Maciej Mróz: Rekrutacja na ASP na kierunek grafika składała się z dwóch etapów. Pierwszy polegał na przesłaniu teczki w formie internetowego portfolio, a drugim etapem była rozmowa stacjonarna. Według mnie najtrudniejsza była pierwsza część egzaminów, ponieważ składanie teczki zajęło mi dużo czasu oraz wymagało dużo trudu umysłowego i koncentracji. Rozmowa była bardziej stresująca niż trudna ale na szczęście udało mi się wypowiedzieć na wszystkie pytania.

Autor: Maciej Mróz
Autor: Maciej Mróz

A.D.: Ile czasu zajęło Ci przygotowanie teczki? Jakich rad udzieliłbyś przyszłym kandydatom na Wydział Grafiki ASP?

M.M.: Najstarsza praca w mojej teczce została narysowana w 2018 roku i od tamtego momentu zacząłem powoli zbierać prace do portfolio. W trzeciej klasie liceum zacząłem wykonywać więcej prac typowo pod teczkę a około dwa miesiące przed złożeniem dokumentów zająłem się pracami uzupełniającymi moja twórczość. Można więc powiedzieć, że przygotowywanie teczki zajęło dwa miesiące. Jeżeli chodzi o rady dla przyszłych kandydatów to polecam wykonywać prace typowo graficzne; digital art, Photoshop, animacja, grafika projektowa. Teczki typowo graficzne zbierały wysokie oceny.

Autor: Maciej Mróz
Autor: Maciej Mróz

A.D.: Jak wspominasz zajęcia rysunkowe w klasie artystycznej w Szkole Rysunku Zalubowski?

M.M.: Zajęcia w Szkole Rysunku Zalubowski wspominam bardzo dobrze. Wyczuwałem indywidualne podejście do każdego z uczniów. Bardzo podobały mi się tematy zajęć dla dzieci i często je wybierałem lub łączyłem z zadaniami dla starszych. Podobała mi się również luźna atmosfera i akceptacja oraz możliwość rozwoju odważnych i indywidualnych działań rysunkowo-malarskich, za które zostałem skrytykowany w innej szkole rysunku. Na pewno będę tęsknił za tą niezwykle inspirującą i ciekawą architektonicznie pracownią na poddaszu.

Autor: Maciej Mróz
Autor: Maciej Mróz

A.D.: Czego nauczyła Cię Szkoła Rysunku Zalubowski?

M.M.: W Szkole Rysunku Zalubowski nauczyłem się tak naprawdę rysunku od podstaw. Dzięki Rafałowi nauczyłem się analizować rzeczywistość pod kątem rysunkowym i w przemyślany sposób budować obraz. Dobrze pracowało mi się z Julią. Podobały mi się jej ćwiczenia rysunkowe i pozy, w których ustawiała modeli. Były bardzo inspirujące. Chciałbym też podziękować Ewelinie, która bardzo pomogła mi w budowaniu mojej teczki. Dużo dały mi jej rady od strony technicznej, szczególnie w malarstwie. A dzięki sarkastycznej krytyce słownej przestałem rysować „kursy” i „robaczki”. Zacząłem również zwracać uwagę na poprawność anatomiczną i światłocieniową. Ewelina pomogła mi również z fotografią, w której byłem kompletnie zielony. Ponadto ustawia najlepsze martwe natury.

Autor: Maciej Mróz

A.D.: Dlaczego Twoim zdaniem warto studiować grafikę? Jakie umiejętności powinien posiadać przyszły kandydat na studia graficzne?

M.M.: Moim zdaniem warto studiować grafikę, ponieważ można poznać rysunek na wielu płaszczyznach i poznać jego zastosowania praktyczne. Bardzo podoba mi się to, że idąc na grafikę poznajemy wiele dziedzin sztuki i możemy wybrać to co nam się najbardziej podoba. Nie wiem dokładnie jakie umiejętności powinien posiadać kandydat na studia grafiki, to pytanie powinno być bardziej skierowane do profesorów wydziału. Może będę umiał na nie odpowiedzieć za kilka lat.

Autor: Maciej Mróz

A.D.: Czy masz swojego ulubionego artystę, który Cię inspiruje?

M.M.: Mam kilku ulubionych artystów. Według mnie na wyróżnienie zasługuje twórczość Teofila Ociepki i Tamary Łempickiej. Bardzo lubię również prace ludzi którzy zapoczątkowali jakiś nurt w sztuce. Na przykład Salvador Dali, Pablo Picasso. Lubię również prace i postać Vincenta van Gogha, ale obecnie najbardziej podoba mi się twórczość Celnika Rousseau.

A.D.: Dzięki za rozmowę!

Zespół Szkoły Rysunku Zalubowski trzyma mocno kciuki i życzy sukcesów na nowej drodze życia!

Data publikacji: 19.08.2021 r.

Przeczytaj także…

Rozmowa z Maciejem Jamrozikiem

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski – wywiad z Maćkiem Jamrozikiem

Pomysł na studiowanie Wzornictwa Przemysłowego zrodził się na początku liceum. Na lekcje rysunku uczęszczałem już od podstawówki, z krótszymi lub dłuższymi przerwami. O istnieniu takiego kierunku powiedziała mi mama i spodobał mi się, ponieważ już wtedy interesował mnie design. Ale w ograniczonym zakresie gdyż był to głównie wygląd obuwia piłkarskiego.

Maciej Jamrozik

Niedawno rozpoczęliśmy cykl wywiadów z absolwentami naszej Szkoły z klasy architektonicznej. Najwyższa pora na rozmowę z byłymi uczniami grupy artystycznej, a przyszłymi studentami krakowskiej ASP.

Continue reading „Rozmowa z Maciejem Jamrozikiem”

Rozmowa z Kubą Kalicińskim

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski –
wywiad z Kubą Kalicińskim

[Na studiach architektonicznych] Można nauczyć się bardzo wielu rzeczy, takich jak na przykład: myślenie przestrzenne czy projektowanie ciekawej formy budynku przy jednoczesnym planowaniu funkcjonalnego układu pomieszczeń danego obiektu. Ten kierunek również uczy cierpliwości, dokładności i precyzji.

Kuba Kaliciński

Zapraszamy do przeczytania kolejnego wywiadu z naszymi utalentowanymi absolwentami. Tym razem odpowiedzi na pytania udzielił nam student pierwszego roku architektury na Politechnice Krakowskiej – Kuba Kaliciński. 

Continue reading „Rozmowa z Kubą Kalicińskim”

Wywiad z Olą Mieszaniec

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski –
rozmowa z Olą Mieszaniec

Kandydat na studia architektoniczne nie powinien się ograniczać się w tematach, które go interesują. Inspirację do projektów można znaleźć wszędzie. Przyszły architekt jest otwarty na świat, stara się znaleźć drugie dno każdego aspektu życia, ale też potrafi spojrzeć realistycznie na problematykę projektu, z jaką muszą się zmierzyć.

Ola Mieszaniec

W kolejnym wpisie z serii rozmów z naszymi absolwentami Szkoły Rysunku Zalubowski zachęcamy do przeczytania wywiadu utalentowaną Olą Mieszaniec.

Continue reading „Wywiad z Olą Mieszaniec”