Szkoła rysunku, Kursy rysunku

Szkoła rysunku, Kursy rysunku

Zamknij menu

Domy własne architektów

Domy własne architektów

Czyli wrażliwość projektowania własnego miejsca na ziemi

Każdy młody adept architektury na początku swojej artystycznej drogi marzy o zaprojektowaniu własnego domu. Na swoim przykładzie mogę przyznać, że to właściwie od tych dziecięcych marzeń o projektowaniu swoich “czterech ścian” zaczęła się moja architektoniczna przygoda. Jednak co się dzieje, gdy to jeden z najwybitniejszych architektów świata staje się sam swoim najbardziej wymagającym klientem i decyduje się na zaprojektowanie własnego miejsca na ziemi?

Dom architekta to jego własne eksperymentalne płótno – miejsce odkrywania nowych, nawet najbardziej szalonych wizji oraz realizowania niekonwencjonalnych pomysłów. Projektując dla siebie samych, architekci, niepowstrzymani wolą inwestora, mogą w pełni dać upust swojej wyobraźni i zmaterializować architektoniczne, często kontrowersyjne czy pionierskie wręcz idee projektowe. Dlatego dom własny architekta stanowi niejednokrotnie jego manifest architektoniczny, dający świadectwo etosu projektowego, rozumienia świata oraz samego sposobu życia.

W pierwszym wpisie z tej serii przyjrzymy się intrygującym oraz poruszającym projektom domów własnych najbardziej nieposkromionych współczesnych architektów polskich i światowych.

Glass House
czyli życie Philipa Johnsona zamknięte w szkle

Kiedy w 1949 roku amerykański architekt – Philip Johnson – tworzył swój “Szklany Dom” w New Canaan w stanie Connecticut, nie mógł jeszcze wiedzieć, że wiele lat później ten pozornie skromny projekt zostanie okrzyknięty przez The New York Times “najsłynniejszym przezroczystym pudełkiem świata”. Chociaż Johnson nigdy nie uważał się za eksperta architektury, to jego projekty są do dziś ikonami w świecie sztuki budownictwa. Miały one kluczowy wpływ na rozwój stylu międzynarodowego w amerykańskiej architekturze mieszkalnej. Nie bez przyczyny Philip, jako pierwszy architekt na świecie, w 1979 roku został uhonorowany Nagrodą Pritzkera nazywaną architektonicznym Noblem. Jest to najważniejsze odznaczenie w świecie architektury.

Chociaż Glass House jest z każdej strony całkowicie przeszklony, zapewnia on swoim użytkownikom pełną prywatność. W jaki sposób Johnson osiągnął taki efekt? Umiejscowienie domu pośrodku posiadłości o powierzchni ponad 19 hektarów, pozwoliło na ukrycie go w samym sercu niezakłóconego zielonego krajobrazu. Te malownicze widoki roztaczają się z każdej strony domu Johnson żartobliwie nazywał “kosztowną tapetą”.

Glass House ma otwarty i prostokątny plan. Jego wnętrze nie jest rozdzielone żadnymi dodatkowymi ścianami, przez co zostało całkowicie wyeksponowane na zewnątrz. Wyjątek stanowi przestrzeń łazienki zamkniętej w walcowej konstrukcji z cegły. Ten element budowlany w sprytny sposób usztywnia jednocześnie całą konstrukcję domu. Na planie domu zaprojektowano także sypialnię, jadalnię i salon, chociaż cała przestrzeń podzielona jest jedynie szafką oraz ceglaną kolumną. Takie rozwiązanie zapewnia wentylację ze wszystkich czterech stron domu oraz doskonałe doświetlenie wnętrza w ciągu całego dnia. Tafle szkła od podłogi aż po sufit są zamknięte między czarnymi, stalowymi filarami i belkami dwuteowymi. Podłogę wykonano z czerwonej cegły ułożonej w charakterystyczną jodełkę tworzącą kontrastowy do wielkopowierzchniowych tafli szkła ornament.

Większość mebli pochodzi z nowojorskiego apartamentu Johnsona, zaprojektowanego w 1930 roku przez jego wieloletniego przyjaciela po fachu i jednego z ojców modernistycznej architektury – Miesa van der Rohe. Architekt stworzył swoją kultową sofę i fotele Barcelona specjalnie do projektu domu Philipa.

Wraz z upływem lat, dom stał się centralnym budynkiem architektonicznego „parku rozrywki”. Johnson stopniowo wzbogacał swoją posiadłość o nowe zabudowania takie jak: domy dla gości, prywatne galerie sztuki czy pawilony rzeźbiarskie. Ostatecznie całość założenia obejmowała 14 konstrukcji zbudowanych w ciągu pięćdziesięciu lat.

W dzisiejszych czasach idea “Szklanego Domu” nie jest dla nas czymś tak zaskakującym, jak kiedyś. Od lat w architekturze królują ogromne przeszklenia i minimalistyczne przestrzenie. Jednak Glass House, ogłoszony w 1997 roku narodowym zabytkiem historycznym, jest nadal uważany za cud współczesnej architektury. Możemy więc wyobrazić sobie, jakie kontrowersje budził ponad 70 lat temu projekt Johnsona. Koncepcja domu rodzinnego zamkniętego w formie szklanego pudełka była wówczas absolutnie rewolucyjna na skalę światową.

Philip Johnson swój dom nazywał skromnie „prostą kostką” i mieszkał w nim aż do swojej śmierci w 2005 roku. Innowacyjne wykorzystanie szkła oraz jego płynna integracja z krajobrazem, zapewniła “Szklanemu Domu” tytuł ikony architektury. Obecnie budynek działa jako pawilon otwarty dla zwiedzających. Wnętrze wciąż posiada wszystkie oryginalne i nienaruszone meble. Dom wygląda tak, jakby został zaprojektowany dopiero wczoraj, a piękno jego kompozycji wpisanej w wiecznie żywy krajobraz zachwyca do dziś.

 

Cabin at Longbranch
czyli historia domku na drzewie Jima Olsona

Kiedy jako kilkunastoletni student pierwszego roku architektury – Jim Olson – budował swój pierwszy projekt domku na drzewie, nie wiedział jeszcze, jak istotna dla jego przyszłej kariery stanie się ta realizacja. Wszystko zaczęło się w 1959 roku, kiedy zaledwie 18-letni Jim otrzymał od swojego ojca 500 dolarów na realizację projektu leśnej “kabiny” w Pierce County w Waszyngtonie. W 1912 roku jego dziadkowie kupili tam malowniczą działkę położoną nad brzegiem jeziora. Dziś, po ponad 60 latach istnienia “domku” w Longbranch jego obecny wygląd może Was naprawdę zaskoczyć. Ale zacznijmy od początku…

Realizacja koncepcji rozpoczęła się od zbudowania “bunkhouse’u” czyli skromnej chatki o powierzchni niecałych 20 m kwadratowych, zlokalizowanej na zboczu wzgórza, opartej na pniach kilku drzew. Jim chciał, aby jego dom nie tylko wtapiał się w krajobraz, ale stanowił wręcz nierozerwalny jego element, “wyrastający” z ziemi niemal tak jak otaczającego go z każdej strony wysokie jodły. Od południowej strony kabinę wieńczył drewniany taras “przecięty” pniami dwóch największych drzew. Zabieg ten miał podkreślać syntezę architektury i krajobrazu tego miejsca. Nie bez przyczyny domek szybko stał się ulubionym miejscem Jima spędzającego tam coraz więcej wolnego czasu na samotnych kontemplacjach natury lub weekendowych wycieczkach z przyjaciółmi ze studiów.

  

Jednak już po kilku latach Olson postanowił rozbudować swój “bunkhouse” o nowe pomieszczenia i tarasy. Ostatecznie w latach 80-tych konstrukcja składała się już z trzech malutkich pawilonów połączonych drewnianymi platformami. Pierwotna chata znajdowała się w centrum założenia i stanowiła pokój dzienny połączony z kuchnią. Dzięki dobudowie Jim zyskał dodatkowe dwa pomieszczenia, które przeznaczył kolejno na stworzenie swojej sypialni oraz łazienki. W sypialni zamontował kopulasty świetlik, by móc dzięki niemu podziwiać gwiazdy – do tej pory jest to ulubione miejsce architekta w całym domu. Po rozbudowie konstrukcja zaczęła przypominać dom, w którym można było mieszkać nie tylko przez kilka dni, ale nawet na stałe. Nic więc dziwnego, że Jim wraz ze swoją małżonką postanowił się tam wprowadzić i ze swojego studenckiego eksperymentu stworzyć przestrzeń funkcjonującą jak prawdziwy, pełno użytkowy dom.

 

    
Z czasem pojawiły się również dzieci, a wraz z nimi nowe potrzeby, którym Longbranch musiał sprostać. W ciągu ponad 60 lat swojego istnienia konstrukcja była jeszcze wielokrotnie przebudowywana i modernizowana. Każda kolejna rozbudowa zakładała ponowne wykorzystanie i zintegrowanie poprzedniej, istniejącej już struktury domu. Dzięki temu dziś możemy podziwiać całą jego historię i proces budowy zapisane w kształcie i kompozycji całej konstrukcji.

W 2003 roku pawilony zostały połączone wspólnym dachem, tworząc scaloną formę osadzoną na zboczu wzgórza i “wyrastającą” z krajobrazu. Szerokie przeszklenie salonu zapewnia widok na sąsiednie wzgórza oraz jezioro, jednocześnie zapewnia “płynność” przestrzeni między wnętrzem, a zewnętrzem.

   

Jednym z najbardziej kluczowych aspektów projektu, był dobór materiałów. Kabina jest więc celowo stonowana kolorystycznie, a jej faktury wtapiają się w naturalny krajobraz miejsca. Ściany o drewnianej konstrukcji pokryte są sklejką z odzysku oraz płytami z recyclingu, a stalowe słupy podpierają belki wspierające odsłoniętą konstrukcje dachu. Materiały przechodzą płynnie przez szerokie szklenia z zewnątrz do wnętrza domu, dzięki czemu przestrzeń tarasów oraz pokoi nieustannie przenika się i nawzajem uzupełnia.

Od zawsze historia tego domu głęboko mnie porusza. To, co kiedyś było jedynie miejscem spotkań kilkorga studentów architektury, dziś jest ciepłym i cichym miejscem życia całej rodziny Olsona. Patrząc na strukturę całego domu w Longbranch, można wyróżnić w nim poszczególne etapy każdej rozbudowy i podziwiać ten sam, niezmieniony w formie, “bunkhouse”, od którego wszystko się zaczęło. Obecnie w kabinie w Longbranch mieszkają wnuki Jima. Jednak 80-letni już architekt nadal chętnie odwiedza swój “domek na drzewie”, gdzie tak samo jak 60 lat temu oddaje się kontemplacji natury. Szacunek i podziw tego architekta dla przyrody, piękna krajobrazu i historii miejsca, nie mógł zostać wyrażony w lepszy sposób. Longbranch dało początek architektonicznej kariery Olsona, znanego dziś z tworzenia domów o niezrównanym pięknie w dzikich lasach północno-zachodniej Ameryki.

Kappe Residence
czyli Ray Kappe i jego arcydzieło ze szkła oraz sekwoi

Spośród ponad 100 domów zaprojektowanych przez Ray’a Kappe, z pewnością najbardziej intrygujący jest jego własny, zbudowany w 1967 roku dla niego i rodziny Kappe w Rustic Canyon w Los Angeles. Od lat czołowi architekci świata zgodnie ogłaszają ten projekt najwspanialszym domem w południowej Kalifornii oraz jednym z najwybitniejszych koncepcji architektury mieszkaniowej w historii. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu Ray’a i jego niekonwencjonalnej architektury?

W przeciwieństwie do większości domów na wzgórzach, rezydencja Kappe nie jest schowana bezpośrednio w zboczu wzniesienia, a raczej biegnie wzdłuż i nad nim, sprawiając wrażenie unoszenia się całej budowli nad zboczem przy Brooktree Road w Palisades. Kappe sprytnie rozwiązał problemy konstrukcyjne, umieszczając projekt na sześciu masywnych betonowych podstawach tworzących główny fundament wbity głęboko w ziemię.

Ponad 370 m² powierzchni domu rozciąga się na imponujących siedmiu poziomach, z czego jedynie trzy z nich widoczne są od strony ulicy. Leżąca na wzgórzu, rzeźbiona, tarasowa forma wydaje się zlewać z terenem w jedną integralną całość, za pomocą licznych wspornikowych, drewnianych platform.

Głównym celem architekta było stworzenie domu dającego poczucie całkowitego pojednania z naturą, dlatego widoki z wnętrza rozchodzą się we wszystkich kierunkach, a otaczający krajobraz zapewnia naturalną osłonę i pełną prywatność. W projekcie to forma podąża za funkcją, a elementy konstrukcyjne specjalnie odsłonięto wewnątrz domu, tworząc tym samym współczesny ornament.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wnętrze rezydencji to istna “eksplozja przestrzeni”. Główny korpus domu stanowi pomieszczenie wysokie na ponad 4m, łączące funkcje pokoju dziennego oraz miejsca spotkań wszystkich domowników. Reszta pomieszczeń znajduje się na różnych poziomach i półpiętrach, tworząc tym samym zlepek mniejszych wnętrz na przemian otwartych lub zamkniętych na centralną przestrzeń domu. Dzięki temu wewnątrz budowli można poczuć się jak w drewnianym, przytulnym, a zarazem niezwykle przestronnym domku na drzewie. Efekt ten dodatkowo podkreślają ciepłe i naturalne materiały. Podłogi, ściany oraz sufity wykończono kamieniem oraz sekwojowym drewnem. Jednak to, co najbardziej porusza w architekturze domu Ray’a to naturalne, delikatne, kalifornijskie światło wpadające do jego wnętrza dzięki licznym i szerokim przeszkleniom oraz wewnętrzym atrium. Ciepłe promienie południowego słońca doświetlają wnętrza w subtelny i czarujący sposób.

Kappe residence to synteza naturalnych materiałów preferowanych przez ruch Arts and Crafts oraz silnych form i prostoty wprowadzonej przez modernistów z Los Angeles. Ten projekt to jeden z najczystszych przykładów architektury regionalnej w Los Angeles.

Dom Ray’a Kappe jest dziś jednym z najwspanialszych domów w Los Angeles i prawdziwą ikoną nowoczesnej architektury mieszkaniowej. Zaprojektowany 50 lat temu jako dom rodzinny, Kappe Residence to czarujący “domek na drzewie” ukryty wśród gałęzi jaworu i eukaliptusa. Dziś dom Ray’a wygląda tak samo, jak pół wieku temu, a piękno jego drewnianej architektury nowoczesnej przyniosło architektowi miano „ciepłego” modernisty.

Projekt domu to bardzo wymagające zadanie, ale i równie wyjątkowa szansa dla każdego architekta na zmaterializowanie jego najbardziej nieposkromionych projektowych wizji. Twórcy traktują projekty swoich domów zarówno, jako eksperyment konstrukcyjno-projektowy, jak i nieograniczoną możliwość ekspresji własnych przekonań oraz ideałów.

Podobnie było w przypadku Philipa Johnsona, Jima Olsona jak i Ray’a Kappe – poprzez projekty własnych domów każdy z nich doskonale wyraził siebie, swój styl i przekonania architektoniczne. Powstały w połowie XX wieku Glass House ujawnia ówczesną potrzebę dążenia do absolutnej prostoty i nowoczesnego eleganckiego, ale jednocześnie nieco ascetycznego minimalizmu. 10 lat młodszy Cabin at Longbranch uosabia najwyższy szacunek oraz podziw dla kontekstu miejsca oraz samej historii domu ewoluującej do dziś. Powstały kolejne 10 lat później Kappe Residence stanowi kwintesencję amerykańskiej ideału architektury mieszkalnej lat 60-tych.

Chociaż każdy z domów zrealizowano w innym czasie, to wszystkie trzy łączy pewien wspólny element. Co ciekawe nie jest nim sama forma czy materiał, choć i tutaj można odnaleźć pewne podobieństwa. Przede wszystkim jest to wpisanie architektury w wiecznie żywy krajobraz oraz wewnętrzna potrzeba bliskości z naturą. Jest to moim zdaniem idealne podsumowanie tego, jak w poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi architekci od dekad, a może i wieków, niezmiennie zwracają się ku temu, co w nas najbardziej naturalne – potrzeba wyciszenia, spokoju ducha oraz kontaktu z czystym pięknem uosobionym przez doskonałą syntezę krajobrazu i architektury.

Aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami z serii o architekturze, śledźcie naszego bloga oraz profile społecznościowe.

Źródła materiałów graficznych:
https://www.newyorker.com/culture/dept-of-design/philip-johnson-the-man-who-made-architecture-amoral
https://theglasshouse.org/
https://cargocollective.com/InfamousLines/Philip-Johnson
https://olsonkundig.com/projects/cabin-at-longbranch/
https://www.dwell.com/article/ray-kappe-residence-los-angeles
https://www.metalocus.es/en/news/residence-ray-kappe

Autorka tekstu: Oliwia Prochowska

Udostępnij:
Wywiad z Maciejem Mrozem

Wywiad z Maciejem Mrozem

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski – Rozmowa z Maćkiem Mrozem (19.08.2021) Zajęcia w Szkole Rysunku Zalubowski wspominam bardzo dobrze. Wyczuwałem indywidualne podejście do każdego z uczniów (..) Podobała mi się również luźna atmosfera i akceptacja oraz możliwość rozwoju odważnych i indywidualnych działań rysunkowo-malarskich, za które zostałem skrytykowany w innej szkole rysunku (…) Maciej Mróz Dziś zapraszamy […]

Rozmowa z Maciejem Jamrozikiem

Rozmowa z Maciejem Jamrozikiem

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski – wywiad z Maćkiem Jamrozikiem (06.08.2021) Pomysł na studiowanie Wzornictwa Przemysłowego zrodził się na początku liceum. Na lekcje rysunku uczęszczałem już od podstawówki, z krótszymi lub dłuższymi przerwami. O istnieniu takiego kierunku powiedziała mi mama i spodobał mi się, ponieważ już wtedy interesował mnie design. Ale w ograniczonym zakresie gdyż był […]

Rozmowa z Kubą Kalicińskim

Rozmowa z Kubą Kalicińskim

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski –wywiad z Kubą Kalicińskim (13.05.2021) [Na studiach architektonicznych] Można nauczyć się bardzo wielu rzeczy, takich jak na przykład: myślenie przestrzenne czy projektowanie ciekawej formy budynku przy jednoczesnym planowaniu funkcjonalnego układu pomieszczeń danego obiektu. Ten kierunek również uczy cierpliwości, dokładności i precyzji. Kuba Kaliciński Zapraszamy do przeczytania kolejnego wywiadu z naszymi utalentowanymi […]

Wywiad z Olą Mieszaniec

Wywiad z Olą Mieszaniec

Absolwenci Szkoły Rysunku Zalubowski –rozmowa z Olą Mieszaniec (08.07.2021) Kandydat na studia architektoniczne nie powinien się ograniczać się w tematach, które go interesują. Inspirację do projektów można znaleźć wszędzie. Przyszły architekt jest otwarty na świat, stara się znaleźć drugie dno każdego aspektu życia, ale też potrafi spojrzeć realistycznie na problematykę projektu, z jaką muszą się […]

KONTAKT

Godziny kontaktu z biurem:
Pon.- Pt. w godz. 10:00-18:00

Administracja:

Telefon: 502 027 408 | 533 168 364 | 574 775 333
E-mail: kontakt@zalubowski.pl

Marketing:

Telefon: 574 775 333
E-mail: marketing@zalubowski.pl 

SOCIAL MEDIA

REKOMENDACJE

Gabriela Pazdur
Niekonwencjonalne metody nauczania, indywidualne podejście do każdego ucznia oraz świetni pedagodzy. Miejsce wyjątkowe pod wieloma względami, ale przede wszystkim jest ono gwarancją szeroko pojętego rozwoju własnych umiejętności rysunkowych. Szczerze polecam!
Paulina Kędzior
Po trzech latach spędzonych w Szkole Rysunku Zalubowski z czystym sercem mogę polecić ją każdemu, amatorom i trochę bardziej zaawansowanym rysownikom, każdemu kto chce się trochę podszkolić, rozwinąć skrzydła. Rodzinna atmosfera, herbatki w przerwach między rysowaniem i indywidualne podejście to jedne z wielu plusów szkoły. Nadszedł czas żeby iść dalej, ale na pewno będę tęsknić za tym miejscem. Polecam gorąco!
Ewa Filek
To była moja wymarzona ASP. Niewiele straciłam, bardzo wiele zyskałam...
Karol Mularczyk
Jako uczeń liceum plastycznego bardzo miło wspominam 5 lat, w czasie których uczęszczałem na lekcje rysunku u Rafała Zalubowskiego. Profesjonalne podejście do nauczania wielu technik rysunkowych jak i malarskich, połączone z bardzo luźną atmosferą panującą na zajęciach. Ponadto potężna wiedza o historii sztuki przekazywana jest podczas korekt w bardzo interesujący i łatwy do zrozumienia sposób. Serdecznie polecam!
Łukasz Maciaszkiewicz
Bardzo polecam tę szkołę wszystkim wiążącym swoją przyszłość z rysunkiem lub tym, którzy po prostu lubią rysować. Luźna atmosfera zajęć i profesjonalne podejście nauczycieli sprawiają idealne warunki do czynienia szybkich postępów.
Justyna Rusinek
Ciekawe zajęcia, świetni nauczyciele, spokojna atmosfera... w sam raz dla każdego, kto pragnie kształcić swoje umiejętności w kierunku rysunku i malarstwa. Naprawdę polecam!
Piotr Marzec
Jako absolwent liceum plastycznego, ogromnie polecam ten kurs wszystkim zainteresowanym! Program nauczania szkoły to coś więcej niż nauka rysunku: to wciągnięcie ucznia w ogromną machinę zjawisk kulturowych, w którą on wskakuje z zapartym tchem: jak w wielką przygodę; jak w ekran kinowy, gdy wyświetlają Hobbita.
Zuzanna Wużyk
Super nauczyciele i sposób prowadzenia zajęć i przede wszystkim wspaniała atmosfera i ludzie, dzięki którym lekcje były samą przyjemnością, nawet w dni w których mało co wychodziło. Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą rozwinąć swoje umiejętności rysunkowe, czy to przed egzaminami na studia czy zwyczajnie dla przyjemności.

Copyright © 2017 Zalubowski | created by YOHO

w górę